- Harry, boję się. - wyszeptałam. Słowa powoli wydostały się z moich ust, a strach zaczął mnie obezwładniać. Harry próbował mnie uspokoić; pocierał tył moich pleców, splatając nasze palce. Patrzył na ekran telewizora, przypatrując mu się uważnie. Wysunęłam głowę, a moje spojrzenie spotkało się z płaską powłoką. Nawet jeśli dźwięk nie był zbyt głośny, dało się słyszeć, albo przynajmniej ja dałam radę rozszyfrować zaniepokojone twarze reporterów. Przysłuchiwałam się uważnie, upewniając się, że nic mi nie umknie.
Kobieta. Osiemnaście lat. Ashley Benson. Znaleziona na dnie ogromnego basenu, zbyt późno, by ją ratować. Już nie żyła.
Jakiś węzeł zawiązał mi się na gardle w taki sposób, że nie mogłam mówić.
-Harry... To czwarta dziewczyna z rzędu. Nigdy nie było tak wiele morderstw w Londynie, nie mówiąc już o tym, że tej samej płci. Coś się dzieje, Harry. Ja to czuję. - wyszeptałam, wtykając swoją twarz w zagłębienie jego szyi. Uniósł swoją dłoń i pogłaskał mnie po głowie, przejeżdżając palcami po moich włosach.
-Kto powiedział, że to było morderstwo, kochanie? - spytał, próbując mnie uspokoić.
Odsunęłam się, patrząc prosto w jego szmaragdowe oczy.
-Harry, wydaje mi się, że można szybko złożyć kawałki w całość. Ta dziewczyna była w pełni ubrana. Ktoś ją tam wepchnął. Ja to wiem. - powtórzyłam, kiedy on pogłaskał mój policzek.
-Zadzwoń do taty, kochanie. Jestem pewien, że on coś wie. - przytaknęłam, odrywając się od kanapy. Sięgnęłam po swój telefon, który leżał na stole i wybrałam numer, który znałam już na pamięć.
Moje spojrzenie powiodło mnie tam, gdzie spoczęły moje palce. Trzy artykuły z gazet były rozproszone na blacie. Usłyszałam kilka sygnałów, kiedy wreszcie odebrał.
-Ana, wiesz, że jestem w pracy. - powiedział szybko, a ja nagle pożałowałam, że do niego zadzwoniłam.
- Wiem, ale to ważne... - wybełkotałam i poczułam jak zalewa mnie poczucie winy. Zanim zdążył coś powiedzieć, ja odezwałam się pierwsza. - Tato, czy ta sprawa jest związana z morderstwem? Mówię o Ashley Benson.
Usłyszałam lekkie chrząknięcie po drugiej stronie.
-Wiesz, że nie mogę ci przekazywać takich informacji. - wywróciłam oczami, jakby mógł mnie widzieć.
-Nie dbam o to, tato. Muszę wiedzieć. - słyszałam, że oddycha ciężko, od kiedy w powietrzu zawisła cisza.
-Tak, Ana. Została zamordowana. Znaleźliśmy pustak, który był przywiązany do jej nóg. Ktoś musiał ją popchnąć. - to było wszystko, co potrzebowałam usłyszeć.
-Dzięki. - rozłączyłam się, wiedząc, że mogą go za to zwolnić, ale byłam po prostu taka ciekawska.
-Morderstwo. - wymamrotałam chłodno, patrząc w dół na gazety. Moje oczy lawirowały wokół nich, zapamiętując największe nagłówki. Ustawiając je w kolejce, według daty, badałam je dokładniej. Poczułam wzrok Harry'ego, który spoczął na mnie, ale on nie odważył się podejść bliżej. Byłam w strefie, w której mój mózg przyswaja sobie fakty i pozwala mi lepiej myśleć.
- Dwadzieścia dwa lata. Kobieta. Uduszona. Rebecca Walters. - wyjąkałam pod nosem i spojrzałam na kolejny artykuł.
Szesnaście lat. Kobieta. Pogrzebana żywcem. Laura Smith.
Moje oczy się rozszerzyły, kiedy chwyciłam w ręce ostatnią z papierowych stron.
Ofiara kanibalizmu. DNA zaświadczyło o tym, że była kobietą. Trzydzieści dziewięć lat. Lola Hart.
-Co ty robisz? - usłyszałam głos, mówiący do mnie, ale go zignorowałam. Zagryzłam dolną wargę.
- Pogrzebana, kanibalizm, uduszenie... - powtarzałam w kółko i w kółko, życząc sobie, by to miało sens. Mała żarówka zniknęła znad mojej głowy w momencie, gdy sprintem pokierowałam się w stronę półki z książkami, sortując je szybko wzrokiem. Rzuciłam te bezużyteczne gdzieś na bok. Wreszcie moje drogi skrzyżowały się ze słownikiem synonimów.
-Znalazłam słowo choking*, razem z kilkoma dla niego synonimami. Suffocate*. To nie miało żadnego sensu. Nic do siebie nie pasowało. Wróciłam do półki, chwytając kolejny słownik.
Suffocation*; stan, w którym jest się pozbawionym tlenu; asphyxiation jest używane jako forma tortur.
To nowe słowo mnie zaintrygowało.
-Asphyxiation*. - powtarzałam w kółko. -Asphyxiation, Buried alive**, Cannibalism***, Drowning****.
Moje oczy praktycznie wyskoczyły mi z orbit, kiedy krzyknęłam.
-Jest na to wzór! - zawołałam, kiedy Harry pośpieszył w moim kierunku. Miałam dumny uśmiech rozciągnięty na mojej twarzy.
-O co chodzi? - spytał, kiedy ja wskazałam na wszystkie dowody.
-A,B,C,D. To alfabet. - Harry wyglądał na zagubionego. - To tak zginęły te cztery dziewczyny. Choking* - Asphyxiation to słowo oznaczające w jaki sposób były torturowane. Buried alive**. Cannibalism***. Drowning****. To ma sens, Harry. - wymamrotałam, przeczesując swoje włosy ręką.
-Więc... Co dalej? - szepnął, owijając ręce wokół mojej talii i kładąc podbródek na czubku mojej głowy.
-Litera... E. Mogę się założyć, że to nie jest zbieg okoliczności. To nie jest naciągane, Harry. Ja to wiem. Ja to czuję.
Harry potrząsnął głową.
-Ja ci wierzę, Ana.
* Wszystkie te czasowniki oznaczają tyle co 'udusić'. Jednak po angielsku brzmią one inaczej. W języku polskim nie istnieje ich dokładne tłumaczenie.
** Z angielskiego; pochowany żywcem.
*** Z angielskiego; kanibalizm.
**** Z angielskiego; utopić się.
Użyłam słów angielskich, gdyż tylko wtedy ma to logiczny sens i stanowi spójną całość. W języku polskim tłumaczone słowa rozpoczynają się od innych liter.
środa, 9 kwietnia 2014
WELCOME, WELCOME!
Witam wszystkich! Na tym blogu chciałabym rozpocząć TŁUMACZENIE opowiadania 'TWENTY SIX', z Harrym Styles'em w roli głównej. Podjęłam się tego zadania, gdyż regularnie czytam różnego rodzaju fanfictiony i akurat tym chciałabym się z wami podzielić. Jak już się pewnie domyśliliście, opowiadanie to nie jest napisane przeze mnie, a postaram się je jedynie (jak najlepiej będę mogła) przełożyć na nasz język. Autorką jest niejaka Katie Whoran, której blog znajdziecie TUTAJ, natomiast historię w oryginale TUTAJ.
Mam nadzieję, że spodoba się wam tak, jak spodobało się mnie i że zostaniecie do samego końca :)
Krótki opis, wprowadzający do całości:
- Nie rozumiem... - oczy Harry'ego były wypełnione strachem, który dopasowywał się z moim.
- Harry... Przede mną jest siedemnaście dziewczyn. Musimy przestać, albo umrę. - moje serce podskoczyło w piersi na samą myśl o tym.
- Możemy to zrobić. Możemy to zatrzymać. - potarł moją rękę pokrzepiająco.
- Tak myślisz? - nieco się uspokoiłam.
- Ja to wiem. I jeżeli jest wystarczająco nadziei w nas obojgu, to możemy powstrzymać wszystkie dwadzieścia sześć.
Mam nadzieję, że spodoba się wam tak, jak spodobało się mnie i że zostaniecie do samego końca :)
Krótki opis, wprowadzający do całości:
- Nie rozumiem... - oczy Harry'ego były wypełnione strachem, który dopasowywał się z moim.
- Harry... Przede mną jest siedemnaście dziewczyn. Musimy przestać, albo umrę. - moje serce podskoczyło w piersi na samą myśl o tym.
- Możemy to zrobić. Możemy to zatrzymać. - potarł moją rękę pokrzepiająco.
- Tak myślisz? - nieco się uspokoiłam.
- Ja to wiem. I jeżeli jest wystarczająco nadziei w nas obojgu, to możemy powstrzymać wszystkie dwadzieścia sześć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)